Czytam:
Merenka
Ciocia Goga

 

ślady

 

2011
październik
2008
listopad
2007
maj
luty
styczeń
2006
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
listopad
sierpień
2002
marzec

 

umilanie
u(ni)milanie bezpieczeństwo fachowość

 

blog.pl

 

 


23.10.2011
Dzisiaj minęła 12 rocznica naszego związku.

2011-10-23 23:49:20

skomentuj (0)



13.11

Wsuwam chleb posmarowany miodem. Słodka papka muska język, rozciera się na podniebieniu.

Muszę jechać do domu, do rodziców. Nie chce mi się, nie lubię jeździć autobusem, z tą całą chamowatą gównarzerią. Kiedy wysiadam, jestem zmęczona agresją, ubogim słownictwem i równie ubogą mentalnością.
Czy to normalność, czy tylko poza dla rówieśników wymuszona konformizmem?
Codziennie cieszy mnie mój wiek, brak obowiązku szkolnego, uczestnictwa w piekle szkoły.

A propos. Trafiłam na teleturniej konfrontujący dorosłych ludzi z wiedzą piątoklasistów. Bystre dzieciaki mają głowy nabite bzdurami.
Czy w dorosłym życiu przyda im się wiedza, czym jest zgłoska i że to synonim sylaby?
Czy nie praktyczniej byłoby się uczyć, jak żyć, żeby nie mieć depresji lub nerwicy? Albo - jak sobie radzić w związkach partnerskich, rodzinnych, przyjacielskich, sąsiedzkich. Albo - co ma mniej plastiku: pudełeczko od żółtego sera, czy foliowa torebka. I przede wszystkim - po co jesteśmy na tym świecie.
Wolalabym to wszystko wiedzieć, zamiast umiejętności rozwiązywania skomplikowanych równań matematycznych i chemicznych czy rozbierania zdania na części pierwsze. I tak nic już z tego nie pamiętam. Straciłam w szkolnej ławce tyle lat.
Włażę na Naszą klasę i oglądam współplemieniców niedoli. Też zmarnowali w szkole czas, skoro jedyne, czym mogą się pochwalić to zdjęcia ze ślubu, zdjęcia z wakacji i zdjęcia potomstwa. Koniecznie z obrzydliwą kanapo-tapetą w tle.

Odstaję. Może gdyby w szkole uczyli tego, co trzeba, byłabym wpasowanym elementem w puzzlach społeczeństwa.


2008-11-13 12:50:18

skomentuj (0)



12.11
PeDeM wyjechał służbowo i Bóg wie, kiedy wróci.
Niczym dobra żona robię obiad (a może już kolację) zerkając na zegarek. Gotowanie, zamiana zimnych atomów w ciepłe przy pomocy innych atomów.
Obieg energii w przyrodzie. I tak się wszystko zamieni w gówniane atomy.

Na Polsacie Akademia Gwiazd. Pamiętam, jak regularnie oglądałam francuską edycję Star Academy, w której występował polski Michał.
Oglądam polsatowską kopię pierwszy raz. Na ekranie banda zarozumiałych nastolatków. Francuska ekipa była kolorowa, zabawna. Dawało się ich lubić.
Polska ekipa jest próbką reprezentatywną polskiej młodzieży. Parcie na szkło, rozpapranie i tymczasowość wyrażana przekleństwami.
Ten program powinien być na Vivie, bo ci młodzi jak z tamtych teledysków.

2008-11-12 17:44:10

skomentuj (0)



07.11
Natchnięta decyzją wracam tu. Może na chwilę. Raczej na pewno na chwilę, w końcu życie to chwila.

Oglądam stare wpisy - jaka inna ja. Złe wspomnienia, niesmaczne skojarzenia.
Nie czytam więcej, niepotrzebny mi jesienny dołek w nastroju.

Jutro spotkam się z Panem Duże eM. Łaskawość pogody zadecyduje, co będziemy robić.
Miała być Praga, może góry, może wypad do Berlina. Nocleg niezałatwiony, plany w fazie planowania. I ten za krótki na dosadne zwiedzanie dzień.
Godzina 17:00 oznacza początek nocy. Przecież nie tak dawno o tej samej godzinie upał robił się lżejszy, można było pomyśleć o wyjściu do ogrodu, jakimś spacerze. Teraz najwyżej z latarką. I pałą na ewentualnych nocnych zboczeńców.

W jednym z serwisów czytam artykuł o prostytucji emigrantek z Polski.
Dziewczyny wolą dawać dupy, niż dać dupy przy zmywaku za najniższe stawki. Kochane córeczki chcące pomóc starym rodzicom, narzeczone ciułające na wesele i dom. Ile z nich to przyszłe klientki psychologów?
W tv serial Londyńczycy. Nie oglądam, nie wiem, czy poruszą ten problem.
Moje problemy są tak dalekie od wyjazdów, seksu, pracy.

Czekają maile na odpisanie.
Planuję, co zrobię dziś wieczorem: upiorę sweter, zjem rogala marcińskiego, enty raz przeczytam ustawy.
I poprzytulam kota. Na dobry sen jego i mój.
2008-11-07 18:45:00

skomentuj (0)



ZNAK
Postanowiłam tutaj zajrzeć.
Wklepałam adres, enter, "blog o podanym adresie nie istnieje"...

Popłoch muskający serce.
Jeszcze raz adres...
Jest!

Pisze więc, aby nie zniknąć. Podobno gdy czegoś nie ma w sieci, to nie ma tego w ogóle.
A duet Tobie&PeDeM istnieje, ma się świetnie i planuje dalsze trwanie.
Niechaj tak pozostanie.
2007-05-29 13:29:45

skomentuj (2)


 

dizajn by niewinna